Druga edycja PPO – inaczej


To był rok wzlotów i upadków, sukcesów i porażek, odkryć i rozczarowań. Nie inaczej było podczas turnieju Powiat Poznański Open. Tuż przed rozpoczęciem Nowego, 2016 Roku przypominamy drugą edycję zawodów inaczej, niż zwykle…

P -jak Polki

Nie pograły zbyt długo. Z siedmiu, które próbowały przebrnąć przez eliminacje, do turnieju głównego nie dotarła żadna. W głównej drabince znalazły się więc tylko Katarzyna Piter i Magdalena Fręch. Obie odpadły już w pierwszej rundzie. Piter przegrała z turniejową jedynką Sesil Karatantchevą, Fręch z Rominą Oprandi.

O – jak Odkrycie

To bez wątpienia Jelena Ostapenko. Siedemnastolatka z Łotwy szybko zwróciła uwagę kibiców PPO. Wygrywała mecz za meczem, prezentując agresywny tenis. Dotarła do finału, w którym przegrała po trzech setach. Niespodzianki były jej udziałem także w wielkoszlemowym US Open. Rok kończy w pierwszej setce WTA [84.].

W – jak Widownia

Była zdecydowanie większa, niż podczas pierwszej edycji PPO, z czego cieszyli się organizatorzy turnieju. Finałowy mecz na korcie centralnym obejrzało blisko pół tysiąca sympatyków tenisa. Dużym zainteresowaniem cieszyły się także transmisje w TVP. Relacje na antenie TVP Poznań i TVP Sport obejrzało ponad 870 tysięcy widzów.

I –  jak Ikona

Tak bez wątpienia można nazwać Janę Novotną, która na kortach Centrum Tenisowego Sobota wzbudziła spore zainteresowanie mediów i kibiców. Jedna z najlepszych w historii tenisistek na świecie, która w swojej karierze wygrała 24 turnieje WTA w singlu i 76 w deblu jest trenerką uczestniczki PPO Barbory Krejčikovej.

A – jak Arbiter

Marta Mrozińska – sędzia, która była arbitrem drugiej edycji Powiat Poznański Open (m.in. spotkania finałowego) została wybrana przez WTA do obsady sędziowskiej WTA Finals w Singapurze. Jako sędzia główny (Chair Umpire) sędziowała w WTA Rising Stars, czyli Turnieju Wschodzących Gwiazd, a jako sędzia liniowy – podczas meczu finałowego pomiędzy Agnieszką Radwańską i Petrą Kvitovą.

T – jak Talent

Na kortach CT Sobota utalentowanych tenisistek nie brakowało, ale warto zapamiętać Martinę Borecką (na zdjęciu). Czeszka musiała grać w eliminacjach. Szybko triumfowała w trzech spotkaniach i dostała się do turnieju głównego, by w nim sprawiać sensację za sensacją. W drugiej rundzie wyeliminowała turniejową jedynkę Sesil Karatantchevą, w ćwierćfinale największą gwiazdę drugiej edycji PPO Nicole Vaidisovą. Odpadła dopiero w półfinale, w którym zabrakło jej zimnej krwi. Prowadziła z Cetkovską już 6:3 oraz 3:0 i 40:15. Do tego miała swój serwis. Przegrała 3:6, 6:7, 2:6.